Chińczyki trzymają się mocno

W powieści Mankella. Opartej na dość nieprawdopodobnej fabule, ale zarazem solidnie umocowanej społecznie i ekonomicznie. To nierzadki zabieg w literaturze spod znaku sensacji, która lubi się włączać w debaty tego typu, najczęściej jednak po to, aby stwarzać sobie pretekst do odmalowywania obrazów niepięknych katastrof. Snując opowieść o zemście skrzywdzonych i poniżonych, szwedzki pisarz nie tworzy jednak banialuków o inwazji sensu stricte (co wydaje się niestety normą), lecz podchodzi do sprawy nad wyraz rzeczowo. Autor „Mordercy bez twarzy” ma tak mocną pozycję nie tylko w literaturze skandynawskiej, bo jest poważny i w efekcie zmusza do traktowania powieści kryminalnych nie jako rozrywki, a gatunku, który – w dobrych realizacjach – pełni rolę społecznego barometru.

Co stwierdzam na podsumowanie szwedzkiego serialu, jaki sama sobie zafundowałam i chyba jednak już zakończę, bo mi się marzy powrót do krainy łagodności. Ale warto było. I pewnie warto będzie od 27 listopada do 3 grudnia we Wrocławiu.

Comments

Leave a Reply