Biogra-fioł
Podobno na każdego maniakalnego czytelnika przychodzi taki czas, kiedy nuży mu się fikcja, a zaczyna go pociągać samo życie – oczywiście także ujęte w słowach. Długo się broniłam przed tym przekroczeniem progu dojrzałości, ale w końcu poległam i choć nie zamieniłam jednego na drugie, co jakiś czas sięgam po biografie. Rzadko jednak miewam „ataczki” i czytam ich kilka pod rząd. Ze względów, o których nie mogę mówić (tajemnica służbowa), rok zainaugurowałam świetną biografią Jerzego Gierdroycia pióra Magdaleny Grochowskiej , z tego samego zawodowego powodu pochłonęłam opowieść o Janie Karskim autorstwa Stanisława Jankowskiego, a teraz złapałam za „Elżbietę II” Marca Roche, szybko zapominając, że zmotywował mnie do tego film „Królowa”. Zrobił się z tego ciekawy zestaw, o czym zadecydował nie dobór postaci (biografii godnych bez wątpienia), co możliwości przyjrzenia się odmiennym stylom opisywania żywotów. Grochowska to reporterka, Jankowski to historyk, wierny nawet anachronicznej składni, jaką być może posługiwał się jego bohater. Roche jest również dziennikarzem, ale francuskim, nie wolno mu więc, że należy do narodu, który ma za sobą wojnę stuletnią z Brytyjczykami i nie może do monarchini podchodzić na kolanach, chyba że w celu ugryzienia jej w kostkę. Wydurniam się oczywiście, lecz nie znajduję innego racjonalnego wytłumaczenia dla odwiecznego antagonizmu francusko-angielskiego, a Francuz nie jest aż tak złośliwy, jak to zasugerowałam. Jego opowieść wciąga od pierwszej strony, podobnie jak dwie wymienione wyżej, a wszystkie trzy wzbudzają tęsknotę za prawdziwymi osobowościami. Może więc nie trzeba czekać, aż się dorośnie, tylko w tych właśnie książkach znaleźć odtrutkę na telewizyjne „autorytety”. I opowieści, wyborne.
Comments
One Response to “Biogra-fioł”
Leave a Reply
Zainspirowałaś mnie;) Muszę jeszcze tylko znaleźć interesującą postać..