Don Kichot i barany
Przyznaję uczciwie, że czytając mnóstwo, bardzo niewiele czytam prasy. Wyjątek czyniąc dla tej, w której się produkuję, bo sobie ją kupuję, czemu towarzyszy chyba lekko absurdalna myśl, że kiedyś będę musiała zebrać swoje dokonania do teczki i się komuś wykazywać, gdzie, ile i jak. Taki nawyk z czasów przedinterenetowych. Mniejsza o to, od paru tygodni co tydzień nabywam „Przekrój”, który pod wodzą Katarzyny Janowskiej stał się znów pismem, gdzie się o kulturze nie pisze w ramach odrabiania misji (w sensie telewizyjnym), tylko się jej okazuje mnóstwo szczerej sympatii.
W tym numerze znalazły się przede wszystkim dwie kapitalne rozmowy. Marcina Sendeckiego z Urszulą Kozioł, która właśnie wypuściła w świat swój kolejny tom poezji, zatytułowany „Horrendum” i Piotra Najsztuba z Andrzejem Stasiukiem opowiadającym o swoim podejściu do żałoby narodowej i zbliżających się wyborów. Interlokutorów ze sobą nie skonfrontowano, ale ich rozmowy świetnie się dopełniają, bo pokazują dwie zupełnie odmienne postawy wobec rzeczywistości: zaangażowanie i odklejenie. Przy czym debatę ze światem prowadzi poetka w swoich odrzańskich felietonach, a prozaik realista ma do niego ogromny dystans. W związku z tym rozmowy mają swoje leitmotivy, w przypadku pierwszym Don Kichota (którego Urszula K. nie napisała, nad czym ubolewa w nowym wierszu), i barany, które Andrzej Stasiuk właśnie sobie sprawił, jako żywą kosiarkę do trawy. Oczywiście ani zaangażowanie, ani odklejenie nie określa bohaterów wywiadów do końca, ale jak wspomniałam – ich usytuowanie na dwu biegunach widoczne jest dopiero, kiedy się obie rozmowy porówna.
Ładne te symbole. Don Kichot – wiadomo. I barany ujawniające swoją moc, gdy się przywoła słynne zdanie : wróćmy do naszych baranów (z XV wiecznej francuskiej farsy).
Polecam gorąco, 21 numer „Przekroju” do poniedziałku w kioskach.
Comments
Leave a Reply