Opowiadania Schlinka
Siedem lat temu, urzeczona „Lektorem”, sięgnęłam po wydany niewiele później zbiór opowiadań Berharda Schlinka. W wersji Wydawnictwa Poznańskiego i przekładzie Ryszarda Wojakowskiego nosił on tytuł „Miłosne ucieczki”. Natomiast w wersji Muzy i tłumaczeniu Marty Szafrańskiej-Brandt nazywa się „Coraz dalej od miłości”. Nie pamiętałam tytułu, mój egzemplarz leżał upchnięty w drugim rzędzie, więc nie skojarzyłam, że chodzi o ten sam tom. Aż tu nagle wszystko mi się przypomniało dzięki pierwszemu z opowiadań, „Dziewczyna z jaszczurką”, potem odszukałam całą książkę, no i już wiem, że chodzi o inną jej edycję.
Co jest znakomitą okazją, by ten zbiór, a zwłaszcza utwór otwierający całość polecić, bo – może z wyjątkiem dość wydumanego konceptu, na którym opiera się „Groszek cukrowy” – zawiera on perełki. Budowane w zasadzie tak samo – coś się w życiu bohaterów rozstrzyga, dochodzi do momentu kulminacyjnego, po którym spodziewalibyśmy się szczęśliwego rozwiązania, a tu nagle autor skręca w zupełnie inną ścieżkę. Drogowskazem dla niej jest jednak tytuł.
To przykład tomu konceptualnego, w którym fabuły podporządkowane są konstrukcji, a nie tematowi, choć oczywiście tematem opowiadań jest miłość (do kobiety, ale także syna czy obrazu). Lecz właśnie takie przemyślane książki dowodzą, że czasem temat to za mało, żeby mówić o zbiorze. I jeszcze opowiadań jest w sam raz (siedem), gdyby bowiem było ich więcej to ta dyskretna zabawa z formą stałaby się nużąca. Polecam zatem – i na wzór, i dla pierwszego opowiadania, które chętnie dodałabym do swojej złotej listy najpiękniejszych.
Comments
Leave a Reply