Krótko i treściwie
„Siedem kobiet” to zbiór opowiadań Rebeccy Miller, który jakoś w lipcu ukaże się nakładem Muzy. Sięgnęłam po niego zachęcona lekturą powieści tej autorki— „Prawdziwe życie Pippy Lee”. Lubię takie pisanie. Właściwie powinnam sprecyzować: lubię takie pisanie o kobietach. Emocjonalnie wyważone, podszyte ironią. Mądre. „Prawdziwe życie…” zaintrygowało mnie z powodu zaskakującej fabuły, historii idealnej gospodyni domowej z burzliwą przeszłością. Kameralne opowieści przedstawione w drugiej książce nie traktują o aż takich życiowych rewolucjach. Ta ich oszczędność, skupienie się Miller na życiu wewnętrznym bohaterek, mniej odwraca uwagę od jej stylu. Od umiejętności nadzwyczajnego wręcz kondensowania treści w krótkich zdaniach. Dwa przykłady z otwierającej zbiór „Grety”. Pierwsze w tym utworze: „Greta Herskovitz spojrzała pewnego ranka na buty męża i pojęła z przerażającą klarownością, że go opuści”. Któż by nie chciał wiedzieć dlaczego. I z tego samego opowiadania, jedno jedyne zdanie opisujące macochę bohaterki: „Żylasta żona Avrama powitała Gretę i Lee dwoma kieliszkami szampana, trzyletnia Ania trzymała ją za nogę”. Czy potrzebne jest dodawanie czegokolwiek, co by dookreślało relacje łączące główną bohaterkę z następczynią jej matki i przyrodnią siostrą? Nie, bo zająć tu mają dokładnie tyle miejsca, ile zajmują w myślach Grety. Natychmiast znikają ze sceny. Błysk,ciach i już, jakby za biurko służył stół montażowy.
Comments
Leave a Reply